Walutowa analiza Trefix 15 lutego 2021

Pogorszenie koniunktury

Rosnące oczekiwania inflacyjne i gorszy konsument. Takie prognozy zaczynają napływać na rynki. Mówi się o nich coraz częściej i głośniej, a ich realizacja w obecnych warunkach koniunktury rynkowej, całkiem realna. Taki scenariusz staje się coraz bardziej przytłaczający zarówno dla europejskich i amerykańskich realiów. Prędzej czy później banki centralne będą zmuszone na zmianę swojej polityki fiskalnej. Tu pojawia się podstawowe pytanie, na ile będą one na takie modyfikacje przygotowane. Mówiąc przygotowane mam na myśli stopień, w jaki będą w stanie do tego czasu się zadłużyć i wygenerować kolejne pakiety taniej gotówki. Dodatkowo dochodzi kwestia rolowania długu, czyli prościej mówiąc “odświeżenia go” po wyższych stopach procentowych. Co to w praktyce oznacza? Konieczność spłaty zaciągniętych zobowiązań droższym pieniądzem ( w ostateczności zaciągnięty kredyt ostatecznie będzie droższy).

Zadłużenie w USA

O zadłużeniu w USA pisaliśmy w poprzednich analizach, przedstawiając najbardziej prawdopodobne scenariusze jego wpływu na istotne wskaźniki makroekonomiczne. Na powyższym wykresie mamy przedstawione zadłużenie nominalne strefy euro. Wzrost zakredytowania w tych czasach nikogo nie dziwi. Cały czas mówi się o pakietach pomocowych, dodruku pieniądza, czy tanich kredytach dla przedsiębiorstw. By być rzetelnym w ocenie tego zadłużenia warto wziąć za warsztat to, jak ma się ono do PKB. Porównajmy te dwa czynniki na jednym wykresie.

Nie znamy rzecz jasna wszystkich parametrów za 2020 rok, nie mniej jednak Strefa Euro jest w o tyle dobrej sytuacji, iż jej zadłużenie w stosunku do wzrostu gospodarczego w ostatnich latach istotnie spadło.

Czy mamy jakąś granicę?

 Jak ta sytuacja może długoterminowo wpływać na euro? W mojej ocenie pewna “rezerwa” w stosunku do wcześniejszych poziomów będzie tworzyła pewną poduszkę bezpieczeństwa. Nawet jeżeli relacja zadłużenia do PKB istotnie podskoczy, pozostaje nadal spory zapas do historycznych poziomów. Nie mniej jednak ten zapas to nie tylko rezerwa dla działań UE w przyszłości, ale także swego rodzaju zabezpieczenie dla euro. Aby było sprawiedliwie warto wziąć na warsztat także Stany Zjednoczone. 

Tutaj natomiast mamy odwrotną relację. Czarna linia przedstawia dług do pkb, niebieska natomiast nominalne zadłużenie. Można powiedzieć, że obydwie rosną praktycznie proporcjonalnie do siebie. Co to oznacza? Między innymi to, że USA zadłużone jest pod przysłowiowy korek. Zadłużenie nominalne i zadłużenie w stosunku do PKB są na astronomicznych poziomach i w najbliższym czasie raczej to się nie zmieni. Stany Zjednoczone mają jednak większą elastyczność w modelowaniu tego długu w przyszłości (ze względu na proces decyzyjny). W średnim terminie może to istotnie ciążyć na wycenie dolara. W długim natomiast powinniśmy wziąć pod uwagę szansę na podwyżki/obniżki stóp procentowych. 

Stopa procentowa w centrum uwagi

Powinniśmy pamiętać, iż stopy procentowe to jeden z najważniejszych czynników wpływających na kształt kursów walutowych. Poziom zadłużenia, wzrost gospodarczy, bezrobocie oraz inflacja pozwalają nam ocenić realne szanse na ich zmianę. Jaka zależność występuje między stopami procentowymi a kursem walutowym? Ogólnie można powiedzieć, że im wyższy poziom stóp w danym kraju tym inwestorzy chętniej lokują w nim kapitał. Co za tym idzie muszą nabyć “lokalną” walutę, aby móc inwestować w danym regionie. Biorąc pod uwagę powyższą analizę zadłużenia możemy mocno wstępnie ocenić realne szanse podwyżek. Trzeba cały czas pamiętać, że Rezerwa Federalna w USA już w 2020 roku zaczęła dmuchać na zimne. Postanowiła wprowadzić tzw. średnią inflację. Dzięki temu wysokie odczyty wskaźnika wzrostu cen nie będą wywoływały potrzeby podnoszenia stóp procentowych. Warto pamiętać, że słaba waluta krajowa to nadal dwie strony medalu. Eksporterzy z pewnością na niej skorzystają. Zagraniczne przedsiębiorstwa kupujące w USA de facto płacą mniej w USD, co zachęci ich do zakupów (będą mogli przy tej samej cenie produktu w swoim kraju zyskać na rentowności). 

Nie ma mowy o redukcji ceł…

Czyli trochę o tym jak Biden poprowadzi politykę Trumpa. Wojna handlowa między USA a Chinami rozstrzygała się między innymi na polu wprowadzanych przez Stany Zjednoczone ceł. W ubiegłym tygodniu mieliśmy także spotkanie Bidena z chińskim prezydentem Xi Jinpingiem. Z pewnością rozmowa między Panami była nieco swobodniejsza, z racji tego, że Biden współpracując z Obamą miał przyjemność kooperować także z Jinpingiem. Zgodność dwóch prezydentów w kwestiach klimatycznych, społecznych i tych dot. dużych koncernów z pewnością pozytywnie odbije się na relacjach obydwu krajów. Biden nie zgodzi się na redukcję ceł. Dlaczego? Jak sam powiedział jest już “za mało i za późno”. Administracja obecnego prezydenta podziela jego obawy. Główną z nich jest strach przed de-globalizacją gospodarki Stanów Zjednoczonych oraz istotna przewaga w tym wyścigu Chin. Brak nowych postanowień sprawia, iż wydarzenie to jest neutralne rynkowo. Jeżeli jednak napłynął informacje o budowaniu nowej przewagi przez USA (być może silniejsze ograniczenie transferu technologii) mogą krótkoterminowo, ale istotnie umocnić dolara. 

Euro i dolar w najbliższych dniach

EUR/PLN istotnie zbliża się do minimum analitycznej wyznaczonej na III tydzień lutego (więcej na ten temat znajdziecie w przeglądzie prognoz dostępnych tutaj: https://trefix.co/prognozy-luty-2021/). Szanse na osłabienie euro nadal są spore z racji słabych odczytów nastrojów konsumentów i rosnącej presji inflacyjnej. Podobnie złotówka kształtuje się do dolara. Z racji balansowania na minimach oczekiwanych przez rynek może pojawić się zwiększony popyt na USD. EUR/USD porusza się zgodnie z oczekiwaniami i zbliża do maksimum oczekiwań, które zgodnie z podsumowaniem prognoz wypadają w okolicach 1,227. Na deprecjację dolara w stosunku do euro ma wpływ wiele czynników. Ruchy z ubiegłego tygodnia w dużej mierze były spowodowane sporą luką między oczekiwaniami rynku a odczytami dot. nastrojów konsumentów (publikacja mocno poniżej oczekiwań). 

Importerzy i eksporterzy

Eksporterzy powinni mieć na uwadze zbliżanie się do maksimów oczekiwań rynkowych dotyczących notowań EUR/USD. Dobra pozycja PLN w stosunku do EUR lub USD może ulec zmianie z kilku powodów. Między innymi znów do znudzenia i jak bumerang powraca temat pandemii. Z racji ostatnich wydarzeń nie wykluczamy scenariusza, w którym ponownie zostaną wprowadzone ledwo co poluzowane obostrzenia. Może to istotnie osłabić złotówkę wobec USD, co powinno wspierać eksport. Na tej samej bazie rodzi się większe ryzyko dla importerów, gdzie koszty sprowadzania towarów mogą istotnie wzrosnąć. Eksporterzy i importerzy powinni mieć na uwadze to, że są to czynniki krótkoterminowe, które mogą jednak solidnie ruszyć notowaniami.

Powyższa analiza nie jest w żadnym przypadku rekomendacją inwestycyjną i jest wyłącznie prywatną opinią jej twórców.