Walutowa analiza Trefix 30 sierpnia 2021

Na początek USA

Tapering, tapering, tapering. Świat walut żyje tym pojęciem praktycznie od dwóch tygodni. Jakby nie patrzeć to właśnie ten proces, zachodzący w polityce monetarnej  banków centralnych na świecie, ma szczególny wpływ na waluty. Jakby nie patrzeć to właśnie te instytucje i realizowana przez nie polityka ma największy wpływ na wycenę i wartość pieniądza. Zanim przejdziemy do omówienia i podsumowania wydarzeń z ubiegłego tygodnia, powiemy sobie czym jest tytułowy tapering. Zacznijmy może od podstawowej rzeczy. Rola banków centralnych w gospodarce sprowadza się głównie do utrzymania maksymalnego stopnia stabilizacji na rynku. Prowadzona przez nie polityka ma mieć wymiar “amortyzujący” wszelkie, niepożądane na giełdach wstrząsy. Jak to robią? Mają do tego szereg narzędzi, do których należą między innymi stopy procentowe. Co jednak, gdy dochodzi do sytuacji takiej jak w marcu 2020 r., gdy manewrowanie stopami procentowymi poniżej zera jest zbyt dużym ryzykiem, a gospodarce nadal potrzebna jest stymulacja? Tutaj z pomocą przychodzą programy skupu aktywów (głównie obligacji i mbs – obligacji zabezpieczonych hipoteką). Dzięki zakupom prowadzonym przez banki centralne, do gospodarki (w zamian za papier dłużny)  pompowany jest pieniądz. Na tym polegają programy luzowania ilościowego (QE). W taki oto sposób można wprowadzać bodźce monetarne bez ruszania i tak niskich stóp procentowych. Oczywiście od efektywności tego działania zależy wielkość takiego programu oraz struktura (czyli jakie papiery będą kupowane). 

Co się dzieje, gdy gospodarka nie potrzebuje już tak silnej stymulacji, a wszelkie wskaźniki makroekonomiczne (głównie inflacja, pkb, pmi i dane z rynku pracy) mówią o tym, iż rynek się przegrzewa? Banki mogą oczywiście zapobiegawczo podnieść stopy procentowe, co obserwowaliśmy już na Węgrzech czy w Czechach. Mogą również zrobić to, co robi Rezerwa Federalna w USA, czyli ogłosić tapering. Tapering jest zwolnieniem tempa skupu aktywów (czyli zwoleniem, a nie zaprzestaniem wprowadzania pieniądza do gospodarki). Jest to pierwszy sygnał do tego, iż bank centralny chce usunąć “mechaniczne” bodźce monetarne z gospodarki i zneutralizować luźną politykę monetarną, zakładając, iż w najbliższej przyszłości będzie prawdopodobnie ją zacieśniać (podnosić stopy procentowe). Dokładnie to, o czym napisaliśmy w dwóch akapitach sprowadza się do tego, co obserwujemy praktycznie od 3 tygodni na rynkach walutowych. Zarówno na posiedzeniu FOMC z początku sierpnia, jak i na ubiegłotygodniowym sympozjum w Jackson Hole zadecydowano, iż wprowadzenie treningu w bliskiej przyszłości jest nieuchronne. Komentarz szefa Rezerwy Federalnej – Powella został jednak odebrany gołębio, z racji tego, że nie padała żadna konkretna data. Wiele będzie zależeć od danych z rynku pracy, które leżą w centrum zainteresowania FED i są obecnie jednym z najbardziej decyzyjnych czynników w zakresie zmiany polityki. Zatem jeżeli dane te nie zawiodą, możemy we wrześniu z dużą dozą prawdopodobieństwa oczekiwać konkretnej daty rozpoczęcia taperingu. 

Komentarz walutowy

Dla walut powinien być to jednoznaczny sygnał – idziemy w stronę umocnienia dolara. Zapowiedź zacieśniającej się polityki monetarnej w USA powinna skierować strumienie kapitału w stronę USD. Tak się jednak nie stało i w piątek obserwowaliśmy silne ruchy antydolarowe na rynku, co było nie dość, że dziwne to jeszcze odwrotne do zapowiedzi. Złoty miał bardzo duży potencjał do umocnienia się, co też wykorzystał natomiast nadal wielką niewiadomą pozostaje to, dlaczego tak się zadziało. Odpowiedzią na tę zagwostkę może być rzecz jasna brak sprecyzowanej daty jego rozpoczęcia, co dało pole do bardziej gołębiej (dalsze prowadzenie luźnej polityki) interpretacji przekazu. 

Patrząc przez długoterminowy pryzmat umocnienie dolara wydaje się nieuchronne. Wielu bankierów federalnych jeszcze przed wystąpieniem Powella dawało bardzo silne, jastrzębie sygnały dot. potencjalnych zmian w polityce. Tak się jednak nie stało i na tym polu rodzi się pewne ryzyko. Do tej pory Rada Polityki Pieniężnej bardzo topornie podchodziła do wszelkich zmian. Zatem komunikaty, które dawała dla PLN z pozoru wydawały się neutralne, z drugiej jednak strony mocno wpływały na deprecjację złotego. Skoro RPP nie robi kompletnie nic w zakresie aktywnego kształtowania polityki monetarnej, przy pogarszających się wskaźnikach inflacyjnych, było to jak zielone światło do osłabienia się PLN wobec walut co najmniej walut głównych. 

Dzięki takiemu a nie innemu wydźwięku decyzji FED dot. Taperingu złoty umocnił się wobec USD praktycznie o 3 gr na piątkowej sesji. Ryzyko, o którym pisaliśmy wyżej to wciąż dobre, prowzrostowe impulsy dla USD i nadal stojąca w miejscu polityka monetarna RPP. Jest także duża szansa na to, że inwestorzy w sposób sfałszowany wycenili komunikat z sympozjum, część z nich w obawie przed większą zmiennością zrealizowała zyski na pozycjach walutowych w USD i realna wycena nastąpi dopiero w tym tygodniu. 

Powyższa analiza nie jest w żadnym stopniu rekomendacją inwestycyjną i stanowi wyłącznie prywatną opinię jej twórców.